czwartek, 12 maja 2016

200. różne urodzinowe

Zaległości ciąg dalszy - wszystkie prace z ubiegłego roku. Kartki urodzinowe na bardziej i mniej okrągłe rocznice. Pierwsze dwie dla kapłanów.




Reszta prac jest dla Pań na okrągłe rocznice i nie tylko. 

lubię ten kokardkowy wykrojniczek 
Ogłaszam, że to ostatnia kartka z Merlinką - papiery mi się skończyły. 
Dwie rowerowe kartki dla dziewczyn.


Kartka urodzinowa dla Pani Rzecznik.
Bardzo spodobała mi się grafika, którą znalazłam do tej kartki!

Na koniec dwie kartki z filiżankami.


Pozdrawiam wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają :-*
CZYTAJ DALEJ
piątek, 22 kwietnia 2016

199. kolejny raz śluby i jubileusze

Zaległości okrutne mam. Fotki leżą odłogiem i czekają na obróbkę... Zdjęcia nie wymagają dodatkowego opisu - widać co na jaką okoliczność.
CZYTAJ DALEJ
sobota, 26 marca 2016

198. Błogosławionych Świąt Wielkanocnych


W Jego ranach jest
nasze zbawienie.

Jak co roku podczas Świąt Wielkanocnych kontemplujemy mękę, śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Te same wydarzenia uobecniają się podczas Mszy Świętej.
Niechaj łaski płynące z Eucharystii umacniają Was w każdej chwili życia. 
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 22 grudnia 2015

197. Boże Narodzenie - czas zacząć pokazywać świąteczne kartki ;-)

Pierwsza partia kartek była przygotowana dla znajomej do Niemiec. Dziś bez zbędnego gadania pokazuję kartki, które przygotowałam.
Czerwona część gwiazdki została pomalowana lakierem do paznokci (do paznokci już się nie nadawał) a później posypana drobniutkim brokatem. Muszę przyznać, że efekt końcowy mi się podobał.


Tu też wykorzystałam lakier z dodatkiem brokatu.


i kolejny raz lakier z brokatem
Miłych przygotowań do świąt - nie przepracowujcie się!!
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 19 listopada 2015

196. biżuteria

Dziś trochę błyskotek, które powstawały w wakacje i po nich. Niektóre z biżutów zrobiłam dla małych dam, a inne dla tych większych. Na początek bransoletka gąsieniczka, którą początkowo zrobiłam dla siebie, finalnie jednak podarowałam ją gospodyni u której mieszkaliśmy na urlopie. Muszę sobie podobną zrobić, bo bardzo mi się podobała.



 Następna bransoletka powstała, bo koleżance na urodziny sprezentowałam jedną z moich bransoletek i jej córka też bardzo jakąś chciała. Przyznać muszę, że dłuuugo się do niej zabierałam, ale jak już zaczęłam to poleciało migiem.

 Dla tej samej dziewczynki zrobiłam następny komplet. Wiem, że Ola lubi fioletowy kolor




 Następny komplecik dostała Zosia (prawie 3 lata). Ten tęczowy kordonek świetnie się nadaje na robienie biżutków dla dziewczynek.

Kolejny komplecik dostała Alusia (półtorej roczku). Ten komplet jest również z cieniowanego kordonka, tym razem gama kolorów to od czerwonego do białego.

Teraz sama bransoletka również dostała ją la. Użyłam błękitnych i różowych koralików, jednak kolory są tak delikatne, że efekt mnie nie do końca zadawalał. Na zdjęciu widać różnicę między kolorami, ale w rzeczywistości się to bardziej zaciera.
Na koniec biżuteria, która powstała z myślą o bardzo konkretnej osobie, której nigdy nie poznałam osobiście. Czytuję jej bloga i znamy się troszeczkę z korespondencji jaką wymieniamy między sobą. Początkowo miałam w planach zrobienie samej zakładki, bo od tego wziął się pomysł. Choć właściwie zaczęło się od tego, że w jednym ze sklepów wypatrzyłam zawieszkę  kałamarzem i piórem. Zaraz pomyślałam o Małgosi z Toskańskich zapisków spełnionych marzeń. Małgosia jest Polką mieszkającą w Toskanii i tam realizuje się twórczo na różne piękne sposoby. Kilka lat temu odkryła kaligrafię i pokochała ją miłością wielką. Stąd też mój pomysł na zakładkę.


Jak już miałam zakładkę to pomyślałam, że może by jednak coś jeszcze dorobić. Następną na tapetę wzięłam bransoletkę. Fajnie szło i wyszło coś takiego. Dodam do zapięcia fasetowaną kuleczkę i doszłam do wniosku, że teraz jest ok.
Miałam jeszcze trochę nawleczonych koralików - no to może jeszcze naszyjnik? Jednak na pełny naszyjnik  było ich za mało, a więcej koralików z tego koloru już nie miałam. Trochę pokombinowałam i wymyśliłam, że dołożę łańcuszek i wisior. Ok tylko co do wisiora - skoro zaczęło się od kaligrafii to postanowiłam nie zmieniać kierunku. Zaczęłam szukać motywu kaligraficznego, którym mogłabym podkleić kaboszon do wisiorka. Przejrzałam mnóstwo stron z kaligrafią aż w końcu wpadła a pomysł, żeby do biżuterii dla Małgosi wykorzystać Jej własną pracę. Tak też zrobiłam i naszyjnik nabrał właściwego charakteru. Chyba nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się robić aż tak spersonalizowanej biżuterii.
Nieskromnie powiem, że podoba mi się to co stworzyłam. W momencie jak zaczynałam robić tą biżuterię nie wiedziałam jeszcze jaki będzie efekt końcowy. :-)
Całość miała dotrzeć do Małgosi na Jej okrągłe urodziny, niestety atak woreczka żółciowego dosyć skutecznie unieruchomił mnie na jakiś czas i niespodzianka dotarła trochę później. Jednak reakcja Małgosi na niespodziankę - bezcenna! A możecie ją zobaczyć tutaj - Toskańskie zapiski spełnionych marzeń.
Do wszystkiego dołączyłam jeszcze kartkę z życzeniami.

Na dziś tyle - pozdrawiam i uciekam :-*

CZYTAJ DALEJ
sobota, 31 października 2015

195. airwheel

Dziś nietypowo będzie i zupełnie nie rękodzielniczo. Będę się chwalić - a co wolno mi. Zacznijmy od tego, że w tym roku w czerwcu stuknęłam mi 40. No niby nie ma się czym chwalić, ale co mi tam. Wiecie faceci po czterdziestce mają różne kryzysy i kupują sobie wtedy sportowe auta. Ja niby mam prawo jazdy, ale od kilkunastu lat nie siedziałam za kierownicą. Dla tego na urodziny odmojego małżonka dostałam elektryczny jednokołowiec - Airwheel. Teraz pomykam sobie na nim do pracy. Muszę powiedzieć, że początki nie były łatwe. Jakby zliczyć czas nauki to w sumie jakieś cztery dni się uczyłam jeździć, ale pomiędzy nimi musiało być kilka dni przerwy, żeby siniaki na łydkach się wyleczyły.
To nie jest pierwsze zetknięcie z zabawką. Tu jak widać udaje mi się przejechać już ze dwa metry. Pierwszy raz to była walka o to by w ogóle się utrzymać na kółku.



Z każdym dniem było co raz to lepiej. Już chyba koło trzeciej czy czwartej próby zaczęło mi się podobać. Na początku byłam trochę przerażona, że mąż się na prezent wykosztował, a ja nie dam rady na tym jeździć. Zawzięłam się i dało radę. Tu już jeżdżę tylko jeszcze z zakręcaniem jest problem. Wtedy próbowałam ćwiczyć kręcenie ósemek między dwoma latarniami i uwierzcie to nie była łatwa sprawa. Jak udawało mi się skręcać w prawo to w lewo już niekoniecznie. No i widać, że jeszcze bardzo "pomagam" sobie rękami. :)



No a potem zaczęłam jeździć do pracy. Taka codzienna jazda to najlepsza metoda na nabieranie wprawy. No i teraz już sobie całkiem śmiało pomykam. 


Małżonek kupił sobie drugie kółko i teraz oboje jeździmy sobie do pracy. Jest to idealna alternatywa dla miejskiej komunikacji. Nie ma problemu z korkami a w razie załamania pogody można złożyć stopki, wziąć do ręki i wsiąść do autobusu...
Jak Wam się podoba taka zabawka?
Pozdrawiam :)
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 5 października 2015

194. śluby, śluby, śluby

Pod koniec sierpnia i na początku września posypały się śluby. Kilka kartek powstało na wzór tych które robiłam już wcześniej, ale powstały też zupełnie unikatowe prace.
Czarna była już u mnie nie wiem ile razy. Tym razem powstały 4 takie same, wiec pokazuję tylko jedną. 

Następna kartka jakoś mi się "sama zrobiła". Wykorzystałam grafikę Ty Wilson'a i nowe wykrojniki. Jestem z niej zadowolona, bo wyszła taka elegancka i delikatna.

Następna kartka z grafiką tego samego pana co poprzednia. Po lewej motyw z nowego wykrojnika wycięty trzy razy i poplątany ze sobą. Kartka dla młodej pary starszej wiekiem.
 Tu kolejny z moich nowych wykrojników. Szalenie mi się spodobał ten motyw - jako tło do prac super.
 Teraz kilka kartek dla mojego kuzyna i jego małżonki. Ślubowali sobie na koniec sierpnia. Jedna była od matki pana młodego, a druga od jego chrzestnej matki, ale już nie pamiętam która czyja. :-D


Jak widać moja miłość do wykrojnikowej kokardki nie słabnie.
  hehehe - koniec zabawy - zostaje szara codzienność :-)
to kartka od nas dla Jadzi i Arka
od moich rodziców

a ta chyba była od brata pana młodego (już mi się wszystko wymieszało) :-D

 Ostatnia kartka powstała na prośbę mojej cioci. Kartkę z takim samym motywem (w środku) robiłam rok temu dla cioci na ślub mojej siostry. Ciocia jest naszym "rodzinnym cukiernikiem" i na wszystkie ważne imprezy piecze torty. Tym razem szła na wesele do znajomych i też piekła tort na tą okoliczność, więc poprosiła mnie o kartkę z motywem tortu.
Efekt końcowy jest fajny, ale robota przy tym to masakra. Samo wycinanie to nie problem, ale przy składaniu zgrzytałam zębami.

Następne ślubne w przygotowaniu i obróbce. Do zobaczenia :-)
CZYTAJ DALEJ

Popularne posty

TOP