Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynia na koperty z życzeniami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynia na koperty z życzeniami. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 kwietnia 2017

215. Śluby i urodziny


Dzisiaj prace różnej maści. Na początek zapraszam Was na kawę.


CZYTAJ DALEJ
środa, 30 listopada 2016

208. Ślubne różności

Trochę mi się nazbierało ślubnych kartek. Jedne nowe inne to kolejne wersje wcześniej robionych wzorów. Pierwsza z nich jest mega prosta: baza, tło, zdjęcie, tekturka z sercem, kawałek kartonika pod napis, kawałek sznurka i dwie zawieszki. Ot i cała kartka - prosta, ale nieskromnie powiem, że mi się spodobała.
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 6 lipca 2015

182. Święcenia i rocznice

Jeszcze jeden temat majowy w tym roku był powodem do powstania kilku prac.
Na początek rocznica święceń kapłańskich. Ciocia poprosiła o kartkę na 25 rocznicę święceń. powstała dosyć prosta praca do której wykorzystałam gotowy motyw tekturkowy - kielich, który "potraktowałam" srebrnym pudrem do embossingu.
Następne prace powstały dla znajomego diakona, który w tym roku przyjmował święcenia kapłańskie. Najpierw to co powstawało na prośbę Adriana. Razem z moją siostrą przygotowywałyśmy stojaczki na wizytówki i obrazki dla gości na imprezę odbywającą się po Mszy Prymicyjnej. Stojaczki są ustawione chyba po 10 sztuk, bo tak nam było łatwiej je liczyć, a wszystkiego razem było około 200.

Adrian poprosił też o przygotowanie skrzynki na życzenia. Agata poskładała skrzynkę i okleiła ją gniecionym papierem. Miałyśmy jednak małą zagwozdkę jak skrzynkę przyozdobić? Na ślub to się wrzuca kwiatki, serduszka, obrączki i gotowe, a tu... Wpadłam na pomysł, żeby na całość "narzucić" stułę. Tylko z czego ją zrobić? Nie umiałyśmy nigdzie w pobliżu dostać odpowiedniej wstążki. Agacie przypomniało się, że ma jakieś ścinki firanki w paski. Okazało się, że firanka może być trzeba tylko ładnie wyciąć odpowiedni pasek. Ok tylko jak teraz ten pasek przymocować, żeby nie było kleju widać, bo firanka dosyć cienka... Tu przydały się moje nylonowe nici, których zazwyczaj używam do tworzenia biżuterii. Stuła została przyszyta do kartonika, ozdobiłyśmy ją trzema symbolami i gotowe.


No i na koniec seria kartek, które przygotowałam dla Adriana z okazji Jego wielkiego święta.
Od sióstr mojego taty.


 Od moich rodziców.

 i od nas

No to temat święceń mamy zamknięty. W tym roku czekają mnie kolejne serie kartek - od całej rodzinki na jedną uroczystość (roczek i ślub). W takich chwilach muszę się wykazać kreatywnością. :) Pozdrawiam.
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 2 sierpnia 2012

79. Kolejna fala ślubów...

Jak pisałam w poprzednim poście miałam twórczy wieczór. Razem z siostrą i kuzynką (siostrą Pana Młodego) przygotowywałyśmy ślubne "gadżety". Skrzynia, która była przygotowana na czerwcowy ślub spodobała się w rodzinie i poproszono nas o zrobienie kolejnej. Główną autorką tego dzieła jest moja siostra Agata, a my z Gosią służyłyśmy jedynie za ciało doradcze, ewentualnie do przytrzymania czegoś (Gosia) lub wycięcia czegoś wykrojnikami (ja). Tym razem zrobiłyśmy skrzynię z czerwonymi i złotymi dodatkami. Podoba mi się efekt końcowy, ale miałyśmy w trakcie tworzenia momenty zawahania. Jak zrobić, żeby było ładnie i nie przesadzić z dodatkami. Oklejenie papierem nie było problemem (choć okazało się, że papieru do oklejenia jest tak na styk), ale dobór ozdób już trochę tak. Wspólnymi siłami umysłu i nie tylko udało się stworzyć coś co całej naszej trójce przypadł do gustu.


Niestety fotki - takie sobie, bo kończyłyśmy pracę w okolicach godziny 23. Oprócz skrzyni powstały jeszcze wizytówki na stół. Miały one być inne niż zazwyczaj - jedna większa na cały stół zamiast małej przy każdym nakryciu. No i to jest w większości moja dzieło, a koncepcyjnie wspierała mnie Gosia z Agatą.

Zapomniałam o jeszcze jednej rzeczy, którą razem z siostra przygotowywałyśmy na czerwcowe wesele. Powstała wtedy również Księga Gości Weselnych. Tamto wesele było z dodatkami w kolorze fuksji no i księga też jest utrzymana w tej kolorystyce. Sama książka jako taka była gotowa, a naszym zadaniem było jedynie wzbogacić ją o dodatki.
Na księdze widać motyw drzewa i długo myślałyśmy z siostrą czy nie wykorzystać tego jakoś do dekoracji księgi, ale jakoś nic nam nie pasowało. W końcu postanowiłyśmy udekorować album nie zwracają uwagi na to drzewo.

Przy dekorowaniu wnętrza miałyśmy z siostrą sporo dylematów - no bo jak zrobić, żeby było elegancko, ze smakiem i nieprzeładowane. Pomysł z obrączkami na wewnętrznej stronie okładki wyszedł prze przypadek. Pod białym kartonikiem schodzą się końce wstążeczki, która jest podklejona dwustronną taśmą klejącą - białą. Nie wyglądało to ładnie i trzeba było jakoś zamaskować. Postanowiłyśmy na to nakleić kartonik, ale żeby nie było łyso to na kartoniku przyklejone zostały obrączki. No i tak całkiem niechcący nieźle wyszło. Wierszyk, który jest na pierwszej stronie wybrali młodzi, ale reszta to już nasz pomysł. Trzymamy się dalej we wcześniej ustalonej kolorystyce i posługujemy się wykrojnikami o tym samym wzorze. Jak już wymyśliłyśmy, w jaki sposób podłożyć pod tekst różowe kartoniki to doszłam do wniosku, że wklejony wierszyk będzie się zlewał z tłem w miejscach gdzie nie ma pod spodem różu. Po krótkim namyśle postanowiłam brzegi kartki pocieniować tuszem i posypać złotym proszkiem do embossingu. No i myślę, że tak jest lepiej jak bez tego.

Dekoracja na pozostałych kartkach to już moja inwencja twórcza. Pomyślałam, że tak może być ciekawie i delikatne ozdobniki na kartkach złamią biel stron oraz trochę ożywią wnętrze księgi. Dysponuję trzema rodzajami wykrojników z których można wyciąć brzeg i narożniki. Postanowiłam wykorzystać wszystkie zmieniając je na poszczególnych stronach. Muszę przyznać, że była to dosyć żmudna i monotonna praca, ale efekt mnie zadowala, więc warto było się pomęczyć. Ozdóbki wklejałyśmy w ten sposób, że jak na jednej stronie były narożniki, to na drugiej stronie tej samej kartki też dawałyśmy narożniki, ale innego rodzaju a do tego na następnej kartce brzeg i tak na zmianę. Poniższe zdjęcia pokazują kolejne strony. Kartki w albumie były śnieżnobiałe, ale zdjęcia były robione po zmroku więc wyszły tak jak widać. 

No a teraz zapowiadana kolejna seria kartek ślubnych. Pierwsza kartka powstała na życzenie mojego kolegi. Oboje państwo młodzi są muzykami, więc szukałam czegoś z nutkami. Znalazłam w necie kilka fajnych grafik i kolega wybrał jedną z nich. Na pierwszym zdjęciu wspomniana grafika już po wkomponowaniu w kartkę. Brzeg grafiki jest potarty czarnym tuszem i posypany proszkiem do embossingu i to wszystko zostało umieszczone na wykrojnikowej rameczce.

Kolorystykę kartki wymusiła na mnie sama grafika, ale muszę przyznać, że dosyć ciekawie wyszło. A tu już kartka w całej okazałości.

Kolejne trzy kartki przygotowałam na sobotę. Dwie z nich trafią do Młodych dla których była robiona skrzynia i wizytówki z początku posta.
Do Marty i Marcina trafi kartka brązowo-kremowa z Hymnem o Miłości św. Pawła. Pomysł na taką kartkę chodził mi po głowie od jakiegoś czasu i choć podczas jej robienia zmodyfikowałam nieco pierwotną wizję to muszę powiedzieć, że i tak mi się podoba.
i nieco bliżej

Do tych samych młodych trafi też kartka czerwona, która powstała na zamówienie mojej cioci. Kolorystyką wpasowuje się do wystroju sali ślubnej :) jakoś samo mi tak wyszło.
Ciocia będzie miała czerwoną sukienkę więc stwierdziłyśmy, że czerwona kartka będzie pasowała. :) 

Ostatnia kartka pojedzie gdzieś do w okolice Kielc, bo tam na wesele wybiera się mój chrześniak. Granat z bielą to dla mnie zawsze eleganckie zestawienie i tak też sobie tę kartkę wymyśliłam.

Na dziś tyle. Dziękuje za odwiedziny oraz komentarze i zapraszam ponownie.
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 22 maja 2012

72. Różowo mi

Miałam bardzo intensywny weekend.
  W sobotę byłam w Krakowie na SKRYPTORIUM. Jak ja lubię te wyjazdy. Jak wchodzę do dominikanów to zostawiam za sobą cały świat i wchodzę w atmosferę spokoju. Nie myślcie jednak, że na zajęciach nie odzywamy się do siebie - wręcz przeciwnie. Zajęcia są bardzo fajnie - piszemy, malujemy, rozmawiamy na różne tematy... i atmosfera klasztoru do tego - lekki chłodek, malowidła ścienne obrazy, stropy - bajecznie. 
   W niedzielę też było pracowicie. Rano szykowałam sałatkę bo wieczorem mieli przyjść goście. Później na Wełnowiec na Mszę św - akurat był odpust. Po Mszy do rodziców na odpustowy obiad. Po obiadku szybka kawa i ciasto a później zabieramy moją siostrę i całe mnóstwo różnych rzeczy, które mają nam być potrzebne już za chwilę i wracamy do Bogucic. Już w domu się okazało, że jednak czegoś zapomnieliśmy. Na szczęście nasi goście, czyli Iza z Michałem - mój kuzyn ze swoją przyszłą żoną - zgodzili się zahaczyć o moich rodziców i zabrać brakujące rzeczy. Przyjechali nas zaprosić na ślub a przy okazji miałyśmy z Izą i moją siostrą Agatą przygotować kilka rzeczy na ich uroczystość weselną. Jak zaczęłyśmy pracę koło godziny 17 to już o koło 23 miałyśmy prawie wszystko zrobione :).
   Ale może po kolei. Jakiś czas temu Iza poprosiła nas - czyli Agatę i mnie o pomoc w przygotowaniach do wesela. Obie z ochotą przystałyśmy na tą propozycję, bo lubimy takie zabawy. Zaraz też zaczęło się wymyślanie co jak zrobić. Muszę przyznać, że trochę nas zaskoczył kolor, który wybrała przyszła Panna Młoda. Jak powszechnie wiadomo wszelkie odcienie różu u mnie przechodzą bardzo ciężko - używam w pracach, ale raczej bez entuzjazmu. A tu przyszło się zmierzyć z różem w odcieniu fuksji. Hmm no cóż pomyślałam, nie takie rzeczy się robiło - damy radę. Przed niedzielą musiałyśmy ruszyć w miasto (a raczej w miasta, bo ja do plastyka w Katowicach a Agata do Tychów na giełdę kwiatową) po papiery i inne dodatki. Papier nabyłam w dwóch odcieniach, bo nie mogłam dobrać idealnie takiego samego odcienia do wzoru, który miałam. Ciężko się zastanawiałam przed tą półką czego i ile kupić. Z każdego odcienia wzięłam po 3 arkusze i na szczęście bo prawie wszystko poszło. Agata kupiła kwiatki, wstążki, taśmy marszczone, perełki i inne drobiazgi. Iza przywiozła wydrukowane etykietki na butelki i listę gości. No i tak przygotowane mogłyśmy zabrać się za pracę. 
   Na pierwszy ogień poszła księga gości. Po chwili jednak doszłyśmy do wniosku, że najpierw trzeba zrobić to co wymaga więcej pracy, a księgę możemy zostawić na deser. Ostatecznie księga nie została jeszcze skończona, ale za to cała reszta tak. No to zabrałyśmy się na etykietki na butelki. Agata z Izą cięły wstążeczki, a ja na maszynce przy pomocy wykrojników etykietki i kartonik bazowy do nich. 

Tu widać mnie przy pracy z maszyną i Izę bokiem przy klejeniu etykietek.
 Tutaj ręce przyszłej Panny Młodej przy sklejaniu etykietek.


  Tutaj już widać efekt naszej pracy. Wstążeczki przykleiłyśmy tylko do jednej, żeby zaprezentować na zdjęciu a resztę już sobie zrobi Iza. Nie wiem ile ich przygotowałyśmy - bardzo szybko zgubiłam się w obliczeniach. Poszły na to dwa arkusze brystolu. Etykietek jest kilka rodzai, różne opisy i różne obrazeczki, niektóre są pionowe inne poziome, ale wszystkie w tym samym rozmiarze.
  W czasie kiedy z Izą walczyłam z etykietkami Agata przygotowywała skrzynię na życzenia. Muszę powiedzieć, że to fajny pomysł dzięki któremu wszystkie koperty są w jednym miejscu i nie ma obawy, że coś się gdzieś zawieruszy.
Tutaj Agata przy pracy.
Na zdjęciach w tle widać stan mojej kuchni podczas naszej walki. 
Jak widać wykorzystywałyśmy każdą wolną przestrzeń :-) 
   Ale wróćmy do samej skrzyni. Pierwotnie chciałam powiedzieć, że do tego ręki nie przyłożyłam. Jednak po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że nie prawda bo listki wycięłam i podpowiedziałam Agacie, by różyczki udekorowała perełkami. Sugestia została uwzględniona a listki doklejone. Skrzynia była robiona od podstaw. Znajomy Agaty wyciął ją z kartonu i trzeba było na początek ją odpowiednio złożyć a później ozdobić. Do oklejenia miałyśmy duży arkusz białego papieru, który najpierw został pognieciony a dopiero później mógł być użyty do ozdoby :) 
Efekt pracy Agaty wygląda następująco.
 
 
 
   Na koniec jeszcze machnęłyśmy wizytówki na stół. Po dłuższym zastanowieniu postawiłyśmy na prostotę. Chłopcy - czyli mój małżonek i kuzyn co jakiś czas zaglądali do kuchni i podpatrywali, ale głównie byli zajęci XBOXem i komputerem. Michał w pewnej chwili stwierdził, że nam to idzie jak na taśmie produkcyjnej. No i muszę mu przyznać racje. Ja z brystolu cięłam paski na szerokość wizytówek, Agata cięła wydrukowaną listę gości a Iza nacinała rogi dziurkaczem. Potem była druga runda Agata dalej na gilotynie, ale tym razem  moje paski brystolu docinała już do rozmiaru wizytówek, ja je bigowałam, a Iza sklejała obie części. Tutaj mogę powiedzieć, że wizytówek powstało 67. 
 
   No i właśnie w taki sposób minęło nam pół niedzieli - nie wiadomo kiedy... Do skończenia została nam jeszcze księga gości, która pokażę jak będzie wersja finalna. Możliwe, że coś jeszcze trzeba będzie dorobić, bo pewien pomysł zakiełkował, ale to pokażę jak już się wykluje z tego pomysłu konkret.
   Na dziś tyle - mam nadzieję, że nie usnęliście. :D Jeszcze tylko jedna rzecz - mimo mojej niechęci do różu muszę przyznać ze szczerym zdziwieniem że, ten zestaw kolorystyczny jest OK. Biel z elementami fuksji zwracają uwagę i przyznaję się bez bicia, podoba mi się .

CZYTAJ DALEJ

Popularne posty

TOP