poniedziałek, 8 kwietnia 2013

111. kotek - psotek

Jak sobie policzyłam wczoraj, to mi wyszło, że mój mały rozbójnik skończył pół roku. U nas mieszka już ponad trzy miesiące. Tak się do tego sierściuszka przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie naszego domu bez niego. Oj nie powiem swój charakterek ma i rozrabiać potrafi, ale i tak go lubię. Czasem mam na niego okropne nerwy, ale jak potem ma fazę na przytulanie to zapominam o całej reszcie. 
Mój kot to bardzo artystyczna dusza. Chętnie towarzyszy mi przy tworzeniu różnych prac. A potrafi pomagać na różne sposoby. Czasem po prostu wskakuje na biurko, leży sobie i przygląda się temu co robię.
Nie raz tak się tym leżeniem męczy, że aż zasypia.
Tu z kolei zupełnie nie śpi za to łobuzuje na całego. 
Oczywiście kładzie się i rozrabia najbardziej tam gdzie leży najwięcej moich rzeczy. No i potem kartki oraz narzędzia muszę wyciągać spod kota, albo podnosić z podłogi.
Bywa też, że "pomaga" mi bardziej aktywnie. Przecież zawsze można coś zrzucić z biurka i patrzeć jak spada, bo może będzie się chciało fajnie kulać i będzie można za tym gonić. No i wyszło, że bardzo fajny do turlania jest klej w sztyfcie.
Próbuje też zawalczyć ze mną o pióra lub skalpelki, ale tu jestem nieugięta - tymi narzędziami nie mam zamiaru się dzielić. Pióra to wiadomo - bo delikatne są (poza tym pióra się nie pożycza), a skalpelki i nożyki też wiadomo - bo kot za delikatny. Ale na przykład takie wykrojniki bardzo fajnie spadają z biurka, nawet trochę hałasu robią, tylko później są mało ruchliwe i nie da się z nimi pobawić. Linijki, gumki i kartki często lądują na podłodze. Potem wyciągam sprzęt spod szafki i sekretarzyka. Narzędzia bardziej newralgiczne staram się przed Kacperkiem chować, bo jednak wolę moje "zabawki" w całości. Muszę też uważać jak kleję coś pistoletem na ciepło - raz mi machnął ogonem i trochę mu się sierść skleiła. 
Jeśli chodzi o drzemki to kociak wybiera najróżniejsze miejsca w moim artystyczny kącie. Właściwie to KAŻDE miejsce jest dobre!! O proszę pudełko po butach, które służy mi jako "osłonka" bo w nim spryskuję wszystkie rzeczy glimerami, świetnie nadaje się do spania. 
Mój pojemnik na drobne ścinki, które są do przepuszczenia przez maszynkę z wykrojnikami. Wersja z łapkami w środku.
Druga opcja jest taka, że łapki są na wierzchu.
Kupiłam sobie w sklepie TCHIBO składany "koszyk" z materiału na różne różności. Złożyłam i kot musiał wypróbować czy wygodny. Jeszcze nie widać, że kot jest w środku.
a tutaj już wszystko widać
Drugi wariant leżenia - też tak można. Choć bywa, że jak się mały wierci w środku to miejsce do spania się obraca, ale kto by się tym przejmował. 
Lubi też spać za moim laptopem. Zamykam sprzęt a on sobie tam śpi. Pierwsze zdjęcie jak był jeszcze malutki.
A drugie mu cyknęłam wczoraj.
Moim zdaniem jednak hitem numer 1 było jak Kacperek wlazł do kosza na śmieci, umościł się w nim na ścinkach papieru i zasnął.
Muszę przyznać że jest jedna kwestia sporna między mną i moim małym przyjacielem. Toczymy walkę o stołek. Przyznaję - wygodny on i bardzo go lubię. Mebel dostałam czas jakiś temu od małżonka na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia (byliśmy razem w Ikei i mi się zamarzył). Kot podziela moje upodobania. Jak tylko wstanę to wskakuje na niego i zajmuje 2/3 miejsca. Pomyślał by kto, że taki malutki. Czasem jak mam coś pilnego do roboty i chcę trochę spokoju to przynoszę sobie inne krzesło. Innym razem usiłuję się zmieścić razem z kociakiem. Jak już idę spać to śpi na moim fotelu.
Jak już się kot znudzi moim towarzystwem to idzie potowarzyszyć mojemu małżonkowi i wespół zespół oglądają różne filmy i programy w TV.
Gwiezdne Wojny
Harry Potter (już nie pomnę, która część)
Tu bodajże program "Katastrofy w przestworzach" lub "Pogromcy mitów".
Tak to jest z tym moim kociakiem - takie małe stworzenie a tyle radości. Bo wystarczy chwila nieuwagi i już jest śmiesznie.


Jednak, żeby nie było tak  zupełnie bez rękodzielniczego wątku to podzielę się jednym pomysłem. Jakiś czas temu (chyba w grudniu) zamówiłam sobie foldery do tłoczeń firmy Spellbinders. Folderki przyszły -fajne takie no i okazało się, że na mojej maszynie i z moimi płytkami ni jak nie chcą współpracować. 
Maszynką chwaliłam się jakiś czas temu - moja jest firmy JOY. Bardzo fajna, płytki formatu A4 - jestem z niej mega zadowolona. A tu taki zgrzyt. Nakombinowałam się - cały zestaw płytek w najróżniejszych konfiguracjach próbowałam i ni huhu. W końcu odłożyłam i chciałam poszukać gdzieś jakiejś cieńszej płytki - może by pasowało coś innych firm. Miałam taką ze starej maszynki - tylko małą i ta pasowała. No ale przecież nie po to kupiłam duże foldery by kombinować na kilka razy z małą płytką. Klops! 
Aż razu pewnego wpadłam na pomysł - zupełnym przypadkiem. Na biurku leżała wspomniana wcześniej mała płytka a obok niej podkładka samo wulkanizująca - ta taka zielona na której wszystko się tnie. no i wyszło, że to ta sama grubość. Mam dwie takie podkładki - jedna duża na całe biurko a druga mała A4 i ta pasuje idealnie. Okazało się, że nic nie muszę dokupować i działa jak marzenie. Wszystkim posiadaczkom tych maszynek polecam moją metodę. 

Popularne posty

TOP