wtorek, 24 lipca 2012

77. Śluby, śluby, śluby...

Ludzie się żenią i za mąż wychodzą - bywa. Na tą właśnie okoliczność powstało kilka kartek. Pierwszą zamówił mój kolega. Miała być zabawna. Pokazałam mu kilka śmiesznych obrazeczków - wybrał jeden z nich. Kartka wyszła tak:
Miała być duża, bo dużo osób miało się podpisać. Kartka jest formatu A5. Z wszystkimi ozdobnikami, których użyłam nie zmieściła by się do koperty więc dorobiłam pudełko. 
i samo pudełko
Pamiętacie wpis w którym była mowa o przygotowaniach do ślubu, robienie skrzyni, wizytówek i  etykietek? Ten ślub już za nami - odbył się 30 czerwca przy trzydziesto-paro stopniowym upale. W kościele było ładnie - spokojnie i elegancko. Na sali było cudnie - bo była klima :D. Lokal sam w sobie też sympatyczny - położony nad brzegiem Jeziora Paprocańskiego. Jedna ze ścian lokalu to okna z widokiem na jezioro i okolice. Ładny wystrój i dobre jedzenie - miło było. Na ten ślub robiłam 4 kartki. 
Pierwsza z tych kartek to ta, którą Młodej Parze wręczyła moja kochana chrzestna:
Drugą z kartkę wręczał świadek czyli brata Młodego Pana. 

Trzecia kartka była od mamy Młodego Pana - czyli od mojej kochanej cioci. Miała być najładniejsza ze wszystkich - tak sobie ciocia zażyczyła. Nie wiem czy mi się udało, ale wyszła tak:

Na koniec kartka, którą dostali Młodzi od nas. Jak zawsze robiona w ostatniej chwili... ja chyba inaczej nie potrafię. ;-P
Oraz pamiątka którą przygotowałam. 


CZYTAJ DALEJ
środa, 18 lipca 2012

76.Urodziny i nie tylko

Oj straszne zaległości mam!! Czerwiec obfitował w solenizantów i nie tylko. Pod koniec czerwca jeszcze się sypnęły kartki ślubne, ale to już w innym poście zamieszczę. Wróćmy do urodzin. Szczerze powiedziawszy to już nie do końca pamiętam kolejność powstawania kartek. Myślę jednak, że to nie jest aż tak istotne. Pierwsza kartka powstała, bo podobną znalazłam na necie tutaj  i pokazałam ją koleżance, która poprosiła o zrobienie podobnej dla męża.
Miejsce postrzałów wybrała Judytka. 
W środku kartki w miejscach w których "zostało trafione" Judytka wypisała konkretne życzenia, więc to co napisała wie Ona i solenizant.

Następna w kolejce jest kolejna kartka z koszulami. Pelargonia się ze mnie śmieje, że w kartkach koszulowych to już się specjalizuję. :) Może ktoś chętny na kartkę z praniem lub szafą ;-P
Kolejna kartka dla kolegi. Rafał dojeżdża do pracy (w słoneczne dni) na skuterze i lubi też wycieczki rowerowe, więc dla niego przygotowałam taką kartkę. 
Ostatni czerwcowy solenizant - tu nie miałam pomysłu na kartkę. Dostosowałam się do prezentu, którym był ozdobny zestaw do kaligrafii (z lakiem, pieczęcią i piórem z obsadką). Zrobiłam Jego inicjały.
A to już praca z początku lipca. Koleżanka poprosiła o kartkę dla starszego pana, który bardzo lubi rozwiązywać krzyżówki.
Na koniec jedyna w tym zestawieniu kartka dla dziewczyny. Koleżanka od kilku miesięcy uczęszcza na zajęcia ze stepowanie i miałam być na jej pierwszym pokazie, ale z przyczyn ode mnie nie zależnych nie mogłam. Mam nadzieję że jeszcze nie raz będzie występować to zobaczę. Karteczka powstała i została wręczona, a wygląda tak.
Następny wpis będzie o tematyce ślubnej - jak dokończę obróbkę zdjęć :) A jeszcze jedna kartka na tapecie (obecnie w fazie projektowania na kartce papieru :D )


CZYTAJ DALEJ
piątek, 13 lipca 2012

75. Kaligrafia w Chorzowie

Dla wszystkich zainteresowanych kaligrafią z okolic Śląska!! Od październik rusza w Chorzowie SKRYBUS - czyli kurs kaligrafii i nie tylko. Wszystkich chętnych zapraszam do zapoznania się z pełną informacją na ten temat - link w banerku po prawej stronie. Zajęcie będzie prowadzić małżeństwo Dawidowiczów - prowadzili zajęcia SKRYPTORIUM  w Krakowie na które jeździłam w minionym roku szkolnym, więc z czystym sercem mogę polecić!! W Krakowie finalnym efektem naszego kursu będzie Ewangeliarz, w Chorzowie jest w planach przygotowanie Graduału. Jeśli ktoś by chciał do nas dołączyć to z całego serca zapraszam!
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 11 czerwca 2012

74. wytworki

W moich kartkach ostatnio pełna różnorodność: ślub, gratulacje, urodziny - co kto lubi :D
Jaka była kolejność powstawania - już sama nie pamiętam, ale chyba na początek była pergaminowa sowa. Wzór jest autorstwa mojej koleżanki Oli z forum pergaminart.pl Już ją kiedyś robiłam, ale tamta to była do ramki a teraz jest na kartkę z gratulacjami obrony pracy magisterskiej.
a sama sowa w przybliżeniu wygląda tak 

Kolejna kartka z gratulacjami po obronie pracy dyplomowej jest dla Pani od chemii - to znaczy teraz już może być panią od chemii :-). Tu jako tła użyłam kolarzu, który sama spreparowałam z różnych gifów pościąganych z netu.
Jako, że tło jest dosyć barwne i różnorodne, więc już nie przesadzałam z innymi dodatkami. 
Następna kartka jest na okoliczność ślubną - ślub odbył się w minioną sobotę. Czemu zielona? Nie wiem - jakoś tak samo mi wyszło. 


Na koniec dwie kartki urodzinowe. Pierwsza z nich - fioletowa - taki był warunek zamawiającej. Jakoś tak zabrałam się do tej kartki bez konkretnego pomysłu. Wybrałam bazę, potem tło, później było kilka przymiarek aż w końcu wybrałam główne elementy. Posklejałam wszystko do kupy, ale kartka była zbyt ...łysa. No to dorzuciłam zawijaski, listki różyczki i perełki i już było ORŁAJT :P
Niestety fotki nie do końca wiernie oddają kolory rzeczywiste - cóż pogoda taka, już na to wpływu nie mam.
I jako ostatnią wrzucam - hit sezonu - kto zgadnie co to? Brawa dla pani w pierwszym rzędzie ;-P chodziło o szafę. Kolejną taką sobie zrobiłam - a co... a może miałam zostać stolarzem??
i szafa z wsadem
Pozdrawiam i zachęcam do komentowania. :)
CZYTAJ DALEJ
sobota, 26 maja 2012

73. Szafa w szafie

Na prośbę kolegi zrobiłam szafę na koszule - z okazji osiemnastki. To kolejna szafa, którą zrobiłam i pewnie nie ostatnia. A szafa wygląda tak:
 z otwartymi drzwiczkami
 a do środka wrzuciłam moje ulubione życzenia na taką okazję :-)
 Szafę trzeba było do czegoś włożyć, więc przerobiłam torbę z odzysku.
 i bliżej
Pozdrawiam :-)
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 22 maja 2012

72. Różowo mi

Miałam bardzo intensywny weekend.
  W sobotę byłam w Krakowie na SKRYPTORIUM. Jak ja lubię te wyjazdy. Jak wchodzę do dominikanów to zostawiam za sobą cały świat i wchodzę w atmosferę spokoju. Nie myślcie jednak, że na zajęciach nie odzywamy się do siebie - wręcz przeciwnie. Zajęcia są bardzo fajnie - piszemy, malujemy, rozmawiamy na różne tematy... i atmosfera klasztoru do tego - lekki chłodek, malowidła ścienne obrazy, stropy - bajecznie. 
   W niedzielę też było pracowicie. Rano szykowałam sałatkę bo wieczorem mieli przyjść goście. Później na Wełnowiec na Mszę św - akurat był odpust. Po Mszy do rodziców na odpustowy obiad. Po obiadku szybka kawa i ciasto a później zabieramy moją siostrę i całe mnóstwo różnych rzeczy, które mają nam być potrzebne już za chwilę i wracamy do Bogucic. Już w domu się okazało, że jednak czegoś zapomnieliśmy. Na szczęście nasi goście, czyli Iza z Michałem - mój kuzyn ze swoją przyszłą żoną - zgodzili się zahaczyć o moich rodziców i zabrać brakujące rzeczy. Przyjechali nas zaprosić na ślub a przy okazji miałyśmy z Izą i moją siostrą Agatą przygotować kilka rzeczy na ich uroczystość weselną. Jak zaczęłyśmy pracę koło godziny 17 to już o koło 23 miałyśmy prawie wszystko zrobione :).
   Ale może po kolei. Jakiś czas temu Iza poprosiła nas - czyli Agatę i mnie o pomoc w przygotowaniach do wesela. Obie z ochotą przystałyśmy na tą propozycję, bo lubimy takie zabawy. Zaraz też zaczęło się wymyślanie co jak zrobić. Muszę przyznać, że trochę nas zaskoczył kolor, który wybrała przyszła Panna Młoda. Jak powszechnie wiadomo wszelkie odcienie różu u mnie przechodzą bardzo ciężko - używam w pracach, ale raczej bez entuzjazmu. A tu przyszło się zmierzyć z różem w odcieniu fuksji. Hmm no cóż pomyślałam, nie takie rzeczy się robiło - damy radę. Przed niedzielą musiałyśmy ruszyć w miasto (a raczej w miasta, bo ja do plastyka w Katowicach a Agata do Tychów na giełdę kwiatową) po papiery i inne dodatki. Papier nabyłam w dwóch odcieniach, bo nie mogłam dobrać idealnie takiego samego odcienia do wzoru, który miałam. Ciężko się zastanawiałam przed tą półką czego i ile kupić. Z każdego odcienia wzięłam po 3 arkusze i na szczęście bo prawie wszystko poszło. Agata kupiła kwiatki, wstążki, taśmy marszczone, perełki i inne drobiazgi. Iza przywiozła wydrukowane etykietki na butelki i listę gości. No i tak przygotowane mogłyśmy zabrać się za pracę. 
   Na pierwszy ogień poszła księga gości. Po chwili jednak doszłyśmy do wniosku, że najpierw trzeba zrobić to co wymaga więcej pracy, a księgę możemy zostawić na deser. Ostatecznie księga nie została jeszcze skończona, ale za to cała reszta tak. No to zabrałyśmy się na etykietki na butelki. Agata z Izą cięły wstążeczki, a ja na maszynce przy pomocy wykrojników etykietki i kartonik bazowy do nich. 

Tu widać mnie przy pracy z maszyną i Izę bokiem przy klejeniu etykietek.
 Tutaj ręce przyszłej Panny Młodej przy sklejaniu etykietek.


  Tutaj już widać efekt naszej pracy. Wstążeczki przykleiłyśmy tylko do jednej, żeby zaprezentować na zdjęciu a resztę już sobie zrobi Iza. Nie wiem ile ich przygotowałyśmy - bardzo szybko zgubiłam się w obliczeniach. Poszły na to dwa arkusze brystolu. Etykietek jest kilka rodzai, różne opisy i różne obrazeczki, niektóre są pionowe inne poziome, ale wszystkie w tym samym rozmiarze.
  W czasie kiedy z Izą walczyłam z etykietkami Agata przygotowywała skrzynię na życzenia. Muszę powiedzieć, że to fajny pomysł dzięki któremu wszystkie koperty są w jednym miejscu i nie ma obawy, że coś się gdzieś zawieruszy.
Tutaj Agata przy pracy.
Na zdjęciach w tle widać stan mojej kuchni podczas naszej walki. 
Jak widać wykorzystywałyśmy każdą wolną przestrzeń :-) 
   Ale wróćmy do samej skrzyni. Pierwotnie chciałam powiedzieć, że do tego ręki nie przyłożyłam. Jednak po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że nie prawda bo listki wycięłam i podpowiedziałam Agacie, by różyczki udekorowała perełkami. Sugestia została uwzględniona a listki doklejone. Skrzynia była robiona od podstaw. Znajomy Agaty wyciął ją z kartonu i trzeba było na początek ją odpowiednio złożyć a później ozdobić. Do oklejenia miałyśmy duży arkusz białego papieru, który najpierw został pognieciony a dopiero później mógł być użyty do ozdoby :) 
Efekt pracy Agaty wygląda następująco.
 
 
 
   Na koniec jeszcze machnęłyśmy wizytówki na stół. Po dłuższym zastanowieniu postawiłyśmy na prostotę. Chłopcy - czyli mój małżonek i kuzyn co jakiś czas zaglądali do kuchni i podpatrywali, ale głównie byli zajęci XBOXem i komputerem. Michał w pewnej chwili stwierdził, że nam to idzie jak na taśmie produkcyjnej. No i muszę mu przyznać racje. Ja z brystolu cięłam paski na szerokość wizytówek, Agata cięła wydrukowaną listę gości a Iza nacinała rogi dziurkaczem. Potem była druga runda Agata dalej na gilotynie, ale tym razem  moje paski brystolu docinała już do rozmiaru wizytówek, ja je bigowałam, a Iza sklejała obie części. Tutaj mogę powiedzieć, że wizytówek powstało 67. 
 
   No i właśnie w taki sposób minęło nam pół niedzieli - nie wiadomo kiedy... Do skończenia została nam jeszcze księga gości, która pokażę jak będzie wersja finalna. Możliwe, że coś jeszcze trzeba będzie dorobić, bo pewien pomysł zakiełkował, ale to pokażę jak już się wykluje z tego pomysłu konkret.
   Na dziś tyle - mam nadzieję, że nie usnęliście. :D Jeszcze tylko jedna rzecz - mimo mojej niechęci do różu muszę przyznać ze szczerym zdziwieniem że, ten zestaw kolorystyczny jest OK. Biel z elementami fuksji zwracają uwagę i przyznaję się bez bicia, podoba mi się .

CZYTAJ DALEJ

Popularne posty

TOP