Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 31 października 2015
CZYTAJ DALEJ
195. airwheel
Dziś nietypowo będzie i zupełnie nie rękodzielniczo. Będę się chwalić - a co wolno mi. Zacznijmy od tego, że w tym roku w czerwcu stuknęłam mi 40. No niby nie ma się czym chwalić, ale co mi tam. Wiecie faceci po czterdziestce mają różne kryzysy i kupują sobie wtedy sportowe auta. Ja niby mam prawo jazdy, ale od kilkunastu lat nie siedziałam za kierownicą. Dla tego na urodziny odmojego małżonka dostałam elektryczny jednokołowiec - Airwheel. Teraz pomykam sobie na nim do pracy. Muszę powiedzieć, że początki nie były łatwe. Jakby zliczyć czas nauki to w sumie jakieś cztery dni się uczyłam jeździć, ale pomiędzy nimi musiało być kilka dni przerwy, żeby siniaki na łydkach się wyleczyły.
To nie jest pierwsze zetknięcie z zabawką. Tu jak widać udaje mi się przejechać już ze dwa metry. Pierwszy raz to była walka o to by w ogóle się utrzymać na kółku.
Z każdym dniem było co raz to lepiej. Już chyba koło trzeciej czy czwartej próby zaczęło mi się podobać. Na początku byłam trochę przerażona, że mąż się na prezent wykosztował, a ja nie dam rady na tym jeździć. Zawzięłam się i dało radę. Tu już jeżdżę tylko jeszcze z zakręcaniem jest problem. Wtedy próbowałam ćwiczyć kręcenie ósemek między dwoma latarniami i uwierzcie to nie była łatwa sprawa. Jak udawało mi się skręcać w prawo to w lewo już niekoniecznie. No i widać, że jeszcze bardzo "pomagam" sobie rękami. :)
No a potem zaczęłam jeździć do pracy. Taka codzienna jazda to najlepsza metoda na nabieranie wprawy. No i teraz już sobie całkiem śmiało pomykam.
Małżonek kupił sobie drugie kółko i teraz oboje jeździmy sobie do pracy. Jest to idealna alternatywa dla miejskiej komunikacji. Nie ma problemu z korkami a w razie załamania pogody można złożyć stopki, wziąć do ręki i wsiąść do autobusu...
Jak Wam się podoba taka zabawka?
Pozdrawiam :)
środa, 17 lipca 2013
CZYTAJ DALEJ
127. kochamy wciąż za mało i stale za późno...
Na początek pokażę to co zrobiłam, a potem wytłumaczę się z takiego a nie innego tytułu. Kolega poprosił mnie o zrobienie zegara dla swojej teściowej. Miał być z czarnej płyty gramofonowej i obowiązkowo z kotkami, bo teściowa lubi koty. Oboje z kolegą przeszukiwaliśmy internet by znaleźć zdjęcie, które pasowało by do zegara. No a potem to już była moja działka. Trochę się bałam jak zachowa się wydruk w połączeniu z klejem, ale dało radę. Na początek pokażę Wam zegar z którego został wzięty mechanizm, wskazówki i wycięłam cyferki.
Po mojej ingerencji zegar wygląda tak
Jeśli chodzi o rękodzieło to na dziś tyle.
A czemu tytuł u mnie dziś taki a nie inny? Równie dobrze mogłabym się posłużyć cytatem "czas ucieka wieczność czeka" - pasuje równie dobrze jak werset z wiersza Ks. Twardowskiego, który przytoczyłam. Każdego z nas czeka kiedyś przejście na drugą stronę - na stronę wieczności. Jedni szybciej tam podążą, inni dłużej będą musieli chodzić po ziemi zanim ujrzą Pana, ale jest to nieuniknione. Każda śmierć jest ogromnym bólem dla tych, co zostają po tej stronie. Jeśli ktoś odchodzi w wyniku choroby, czy ze starości, czy nawet ginie w wypadku samochodowym to wiemy, że tak bywa. Takie rzeczy się zdarzają, buntujemy się, ale godzimy się z tym. Jednak jeśli ktoś traci życie w wyniku morderstwa, to z taką śmiercią o wiele trudniej się pogodzić. Jakiś czas temu pisałam o mojej koleżance Gosi, która została zamordowana. Wiadomo już, że mordercą był jej własny mąż. Na początku myślano, że zaginęła (22 maja) po tygodniu już było wiadomo, że nie żyje (ktoś wyłowił walizkę z częścią jej zwłok). Dziś był jej pogrzeb. Nie mieści mi się to w głowie, nie potrafię zrozumieć - jak mąż, który ma być dla żony oparciem robi coś takiego... Czemu jeden człowiek odbiera życie drugiemu? i to w taki sposób... Żaden pogrzeb na którym byłam wcześniej nie wywarł na mnie tak przygnębiającego wrażenia jak ten dzisiejszy, nie mogę się tego przygnębienia pozbyć. Nie mogę sobie dziś znaleźć miejsca w domu. Czasem słyszy się o takich rzeczach w mediach, że gdzieś, ktoś, komuś wyrządził taką krzywdę. Dopiero jak taka tragedia dotyka kogoś znajomego to człowiek przekonuje się o tym, jaki to jest ogrom bólu i cierpienia. Zabrał życie osobie, którą pamiętam jako wulkan energii, pomysłów i pędu do działania. Ona miała tyko 32 lata i mogła jeszcze przeżyć wiele pięknych chwil...
Bardzo współczuję rodzicom Gosi i bratu - dla mnie to niewyobrażalna tragedia.
Panie przyjmij Gosię do swego Królestwa i utul tych, którzy po niej płaczą.
piątek, 21 czerwca 2013
Dziś chciałam się z Wami podzielić czymś zupełnie innym. Czymś zwyczajnym i jednocześnie zastanawiającym - codziennością po prostu. Stałam we wtorek na przystanku i jak co dziennie rano czekałam na autobus. Zobaczyłam obrazek mniej więcej taki.
CZYTAJ DALEJ
123. wielka sława to żart...
Jakoś po ostatnich wydarzeniach nie miałam ani ochoty ani weny do napisania kolejnego posta. Takie wiadomości wybijają z normalnego trybu życia. Gdzieś to wszystko we mnie cały czas jest jak drzazga. Czekam na pogrzeb by móc Gosię godnie pożegnać, ale to jeszcze nie prędko nastąpi.
Nie jest tak, że nic nie powstaje, kilka prac powstało. Pokażę niebawem.
Szedł sobie pan, pchał wózek ze złomem i gwizdał pewną melodię. Nie było by w tym nic dziwnego - przyzwyczajeni jesteśmy do takich widoków. Ciekawe było to, co pan sobie gwizdał, z resztą bardzo ładnie mu to wychodziło. Melodią, którą gwizdał była aria z operetki "Baron cygański" skomponowanej przez Johanna Straussa (syna). Był to ten utwór.
Cały tekst utworu jest taki:
Rodowód mój spod znaku lwa,
a w herbie moim wiatry dwa.
Dziś sługa, jutro jaśnie pan,
lecz duch przekory wciąż ten sam.
Alchemik szczęścia, fałszerz kart,
połykacz ognia stryczka wart,
szarlatan i zaklinacz wężów,
dostawca rogów zacnych mężów...
Czarodziej tonów, żongler słów,
na wozie, lub pod wozem znów,
pogromca na arenach świata,
nieustraszony dyplomata.
Lecz nie dla sławy, ani złota
diabelska sprzyja mi ochota...
Ach!
Wielka sława, to żart,
książę błazna jest wart,
złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Wystarczy magnetyczny wzrok,
by wprawić tłum w hipnozy mrok,
z trapezu wskoczyć w paszczę lwa,
publika gromki aplauz da.
Bielona gęba budzi śmiech,
tańczący słoń zapiera dech,
atleta czy kobieta z brodą,
tłum gapiów ku ekstazie wiodą,
by żyć, wystarczy cyrk i chleb,
by umrzeć - garść ołowiu w łeb.
Kto wygra na arenach świata:
atleta, czy też dyplomata?
Lecz nie dla sławy, ani złota
diabelska sprzyja mi ochota...
Ach!
Wielka sława, to żart,
książę błazna jest wart,
złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
a w herbie moim wiatry dwa.
Dziś sługa, jutro jaśnie pan,
lecz duch przekory wciąż ten sam.
Alchemik szczęścia, fałszerz kart,
połykacz ognia stryczka wart,
szarlatan i zaklinacz wężów,
dostawca rogów zacnych mężów...
Czarodziej tonów, żongler słów,
na wozie, lub pod wozem znów,
pogromca na arenach świata,
nieustraszony dyplomata.
Lecz nie dla sławy, ani złota
diabelska sprzyja mi ochota...
Ach!
Wielka sława, to żart,
książę błazna jest wart,
złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Wystarczy magnetyczny wzrok,
by wprawić tłum w hipnozy mrok,
z trapezu wskoczyć w paszczę lwa,
publika gromki aplauz da.
Bielona gęba budzi śmiech,
tańczący słoń zapiera dech,
atleta czy kobieta z brodą,
tłum gapiów ku ekstazie wiodą,
by żyć, wystarczy cyrk i chleb,
by umrzeć - garść ołowiu w łeb.
Kto wygra na arenach świata:
atleta, czy też dyplomata?
Lecz nie dla sławy, ani złota
diabelska sprzyja mi ochota...
Ach!
Wielka sława, to żart,
książę błazna jest wart,
złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
Złoto toczy się w krąg
z rąk do rąk, z rąk do rąk.
I tak się zastanawiam... czy przez tego złomiarza było to gwizdane z ironią czy z nadzieją... bo skoro złoto toczy się w krąg to może i do jego rąk trafi. A może to była przestroga dla wszystkich "bogaczy" - uważajcie fortuna kołem się toczy i wy też możecie znaleźć się na moim miejscu...
wtorek, 4 czerwca 2013CZYTAJ DALEJ
122 ...
Chciałam napisać kolejnego posta o tym jak to robiłam następną kartkę, co wymyśliłam, co dodałam... ale dziś nie jestem w stanie. Dowiedziałam się, że moja koleżanka została zamordowana. Ostatnio nie miałyśmy kontaktu, ale przez parę dobrych lat współpracowałyśmy jako animatorki na oazie. Gosia zawsze była serdeczną, radosną i pełną energii osobą. Brak mi słów... nie mieści mi się w głowie to wszystko. Żal mi jej rodziców. Kto może proszę o modlitwę za Gosię i za tych, którzy po niej płaczą...
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
CZYTAJ DALEJ
111. kotek - psotek
Jak sobie policzyłam wczoraj, to mi wyszło, że mój mały rozbójnik skończył pół roku. U nas mieszka już ponad trzy miesiące. Tak się do tego sierściuszka przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie naszego domu bez niego. Oj nie powiem swój charakterek ma i rozrabiać potrafi, ale i tak go lubię. Czasem mam na niego okropne nerwy, ale jak potem ma fazę na przytulanie to zapominam o całej reszcie.
Mój kot to bardzo artystyczna dusza. Chętnie towarzyszy mi przy tworzeniu różnych prac. A potrafi pomagać na różne sposoby. Czasem po prostu wskakuje na biurko, leży sobie i przygląda się temu co robię.
Nie raz tak się tym leżeniem męczy, że aż zasypia.
Tu z kolei zupełnie nie śpi za to łobuzuje na całego.
Oczywiście kładzie się i rozrabia najbardziej tam gdzie leży najwięcej moich rzeczy. No i potem kartki oraz narzędzia muszę wyciągać spod kota, albo podnosić z podłogi.
Bywa też, że "pomaga" mi bardziej aktywnie. Przecież zawsze można coś zrzucić z biurka i patrzeć jak spada, bo może będzie się chciało fajnie kulać i będzie można za tym gonić. No i wyszło, że bardzo fajny do turlania jest klej w sztyfcie.
Próbuje też zawalczyć ze mną o pióra lub skalpelki, ale tu jestem nieugięta - tymi narzędziami nie mam zamiaru się dzielić. Pióra to wiadomo - bo delikatne są (poza tym pióra się nie pożycza), a skalpelki i nożyki też wiadomo - bo kot za delikatny. Ale na przykład takie wykrojniki bardzo fajnie spadają z biurka, nawet trochę hałasu robią, tylko później są mało ruchliwe i nie da się z nimi pobawić. Linijki, gumki i kartki często lądują na podłodze. Potem wyciągam sprzęt spod szafki i sekretarzyka. Narzędzia bardziej newralgiczne staram się przed Kacperkiem chować, bo jednak wolę moje "zabawki" w całości. Muszę też uważać jak kleję coś pistoletem na ciepło - raz mi machnął ogonem i trochę mu się sierść skleiła.
Próbuje też zawalczyć ze mną o pióra lub skalpelki, ale tu jestem nieugięta - tymi narzędziami nie mam zamiaru się dzielić. Pióra to wiadomo - bo delikatne są (poza tym pióra się nie pożycza), a skalpelki i nożyki też wiadomo - bo kot za delikatny. Ale na przykład takie wykrojniki bardzo fajnie spadają z biurka, nawet trochę hałasu robią, tylko później są mało ruchliwe i nie da się z nimi pobawić. Linijki, gumki i kartki często lądują na podłodze. Potem wyciągam sprzęt spod szafki i sekretarzyka. Narzędzia bardziej newralgiczne staram się przed Kacperkiem chować, bo jednak wolę moje "zabawki" w całości. Muszę też uważać jak kleję coś pistoletem na ciepło - raz mi machnął ogonem i trochę mu się sierść skleiła.
Jeśli chodzi o drzemki to kociak wybiera najróżniejsze miejsca w moim artystyczny kącie. Właściwie to KAŻDE miejsce jest dobre!! O proszę pudełko po butach, które służy mi jako "osłonka" bo w nim spryskuję wszystkie rzeczy glimerami, świetnie nadaje się do spania.
Mój pojemnik na drobne ścinki, które są do przepuszczenia przez maszynkę z wykrojnikami. Wersja z łapkami w środku.
Druga opcja jest taka, że łapki są na wierzchu.
Kupiłam sobie w sklepie TCHIBO składany "koszyk" z materiału na różne różności. Złożyłam i kot musiał wypróbować czy wygodny. Jeszcze nie widać, że kot jest w środku.
a tutaj już wszystko widać
Drugi wariant leżenia - też tak można. Choć bywa, że jak się mały wierci w środku to miejsce do spania się obraca, ale kto by się tym przejmował.
Lubi też spać za moim laptopem. Zamykam sprzęt a on sobie tam śpi. Pierwsze zdjęcie jak był jeszcze malutki.
Muszę przyznać że jest jedna kwestia sporna między mną i moim małym przyjacielem. Toczymy walkę o stołek. Przyznaję - wygodny on i bardzo go lubię. Mebel dostałam czas jakiś temu od małżonka na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia (byliśmy razem w Ikei i mi się zamarzył). Kot podziela moje upodobania. Jak tylko wstanę to wskakuje na niego i zajmuje 2/3 miejsca. Pomyślał by kto, że taki malutki. Czasem jak mam coś pilnego do roboty i chcę trochę spokoju to przynoszę sobie inne krzesło. Innym razem usiłuję się zmieścić razem z kociakiem. Jak już idę spać to śpi na moim fotelu.
Jak już się kot znudzi moim towarzystwem to idzie potowarzyszyć mojemu małżonkowi i wespół zespół oglądają różne filmy i programy w TV.
A drugie mu cyknęłam wczoraj.
Moim zdaniem jednak hitem numer 1 było jak Kacperek wlazł do kosza na śmieci, umościł się w nim na ścinkach papieru i zasnął.Muszę przyznać że jest jedna kwestia sporna między mną i moim małym przyjacielem. Toczymy walkę o stołek. Przyznaję - wygodny on i bardzo go lubię. Mebel dostałam czas jakiś temu od małżonka na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia (byliśmy razem w Ikei i mi się zamarzył). Kot podziela moje upodobania. Jak tylko wstanę to wskakuje na niego i zajmuje 2/3 miejsca. Pomyślał by kto, że taki malutki. Czasem jak mam coś pilnego do roboty i chcę trochę spokoju to przynoszę sobie inne krzesło. Innym razem usiłuję się zmieścić razem z kociakiem. Jak już idę spać to śpi na moim fotelu.
Jak już się kot znudzi moim towarzystwem to idzie potowarzyszyć mojemu małżonkowi i wespół zespół oglądają różne filmy i programy w TV.
Gwiezdne Wojny
Harry Potter (już nie pomnę, która część)
Tak to jest z tym moim kociakiem - takie małe stworzenie a tyle radości. Bo wystarczy chwila nieuwagi i już jest śmiesznie.
Jednak, żeby nie było tak zupełnie bez rękodzielniczego wątku to podzielę się jednym pomysłem. Jakiś czas temu (chyba w grudniu) zamówiłam sobie foldery do tłoczeń firmy Spellbinders. Folderki przyszły -fajne takie no i okazało się, że na mojej maszynie i z moimi płytkami ni jak nie chcą współpracować.
Maszynką chwaliłam się jakiś czas temu - moja jest firmy JOY. Bardzo fajna, płytki formatu A4 - jestem z niej mega zadowolona. A tu taki zgrzyt. Nakombinowałam się - cały zestaw płytek w najróżniejszych konfiguracjach próbowałam i ni huhu. W końcu odłożyłam i chciałam poszukać gdzieś jakiejś cieńszej płytki - może by pasowało coś innych firm. Miałam taką ze starej maszynki - tylko małą i ta pasowała. No ale przecież nie po to kupiłam duże foldery by kombinować na kilka razy z małą płytką. Klops!
Aż razu pewnego wpadłam na pomysł - zupełnym przypadkiem. Na biurku leżała wspomniana wcześniej mała płytka a obok niej podkładka samo wulkanizująca - ta taka zielona na której wszystko się tnie. no i wyszło, że to ta sama grubość. Mam dwie takie podkładki - jedna duża na całe biurko a druga mała A4 i ta pasuje idealnie. Okazało się, że nic nie muszę dokupować i działa jak marzenie. Wszystkim posiadaczkom tych maszynek polecam moją metodę.
piątek, 15 marca 2013
CZYTAJ DALEJ
106. HABEMUS PAPAM
Zostałam upomniana, że u mnie na blogu jeszcze SEDE VACANTE a tu już przecież mamy Papieża! Co racja to racja, ale jestem teraz w takim młynie, że nie mam kiedy wrzucić nowej notki na bloga. No ale faktycznie to wstyd, bo od środy mamy nowego Ojca Świętego a u mnie jeszcze o wakacie na Stolicy Apostolskiej. Co myślę o wyborze – tyle było spekulacji i domysłów kogo wybiorą kardynałowie. A tu pełne zaskoczenie! Jaki z tego wniosek? A taki, że Duch Święty jest nieprzewidywalny i wieje kędy chce i jak chce. Cieszę się, że Papieżem został kardynał który nie pochodzi z Europy. Staremu Kontynentowi przyda się świeży powiew z kontynentu na którym wiara kwitnie, a nie jak u nas popada w stagnację.
Panie miej w swej opiece i kieruj natchnieniami Ducha Świętego
naszego Ojca Świętego – Franciszka!!

Jeszcze słowo o moich pracach. Tworzą się! Przed chwila przekazałam koleżance exploding box. Powstało jeszcze kilka innych prac - tylko nie mam kiedy spokojnie usiąść i obrobić zdjęcia. Może jutro jak wrócę z zajęć kaligrafii to przysiądę i wstawię nowości. Pozdrawiam i do przeczytania :) Dziękuję za wszystkie miłe komentarze.
czwartek, 28 lutego 2013
CZYTAJ DALEJ
105. SEDE VACANTE
Od ponad godziny nie mamy papieża. Zastanawiam się
jak się z tym czuję. „INACZEJ” to chyba odpowiednie słowo. Nie ma żalu i smutku
jak po śmierci Jana Pawła II, bo Benedykt XVI żyje. Jest we mnie wdzięczność za
jego posługę i olbrzymi szacunek oraz zrozumienie jego decyzji. Raczej nie
rozumiem tych których ona oburzyła. Jan Paweł II wytrwał do końca, bo zawsze
był wewnętrznie silnym człowiekiem ukształtowanym przez trudne doświadczenia
życiowe. Benedykt XVI zrezygnował, bo czuł że nie jest w stanie dobrze wypełniać
obowiązków nałożonych mu przez Kościół. Potrafił przyznać się do swojej niemocy
i w tym Jego wielkość. Kogo następnego postawi Duch Święty na naszej drodze? To
na ten moment wie jedynie sam Bóg.
Tym, którzy chcą czynnie włączyć się w wybór nowego
Papieża zapraszam do modlitwy. Proponuję też „adopcję kardynała” – na tej
stronie http://www.adoptacardinal.org/ Podaniu adresu email "dostaje się zwrotnie kardynała" za którego ochotnik
deklaruje się modlić od teraz aż do zakończenia Konklawe. Zapraszam wszystkich
do wspólnej modlitwy, by kardynałowie pod natchnieniem Ducha Świętego wybrali godnego następcę Świętego Piotra!
sobota, 16 lutego 2013
CZYTAJ DALEJ
101. dziś nierękodzielniczo
Jakiś czas temu chwaliłam się Wam moim nowym sublokatorem. Mój kociak Kacperek ma się dobrze. Jest zdrowym i żywiołowym kociakiem. Rośnie jak na drożdżach i łobuzuje. Czasem się na niego wkurzamy, ale i tak go lubimy. Dziś chciałam Wam pokazać mojego kociaka w akcji. Kot jest wszędzie - zwłaszcza tam gdzie nie chcemy, żeby był.
Kacper bardo lubi mi "pomagać" przy wszelkiego rodzaju pracach. Z jego pomocą kartka, którą normalnie robiłabym pół godziny, robię godzinę i dłużej, no ale cóż chciało się kota to trzeba pocierpieć. A wygląda to mniej więcej tak: przycinam kartonik - ściągam kota z biurka, wybieram tło - ściągam kota z klawiatury laptopa, wycinam dodatki - zabieram kotu klej, dopasowuję kwiatki - odbieram futrzakowi wykałaczkę, przyklejam kwiatki - odciągam kota od kleju na ciepło... itd
a widzieliście kiedyś kota w worku - wygląda tak
Tu udaje grzecznego - bardzo go fascynuje kursor myszki na ekranie monitora. Jest jeden problem - nawet jak się grzecznie położy obok laptopa to łapy zawsze kładzie na klawiaturze i jak tu pisać??
Oczywiście wiele razy już tak było, że jak przeleciał po klawiaturze, albo położył się z łapkami na niej to wysyła moim znajomym (tym z którymi aktualnie gadam na GG) różne zaszyfrowane wiadomości. Jeszcze żadnej nie udało mi się odczytać, ale skoro naszym udało się złamać kod ENIGMY to może i ja kiedyś pojmę o co mu chodzi. :) Poniżej nawet widać otwarte okno GG z wiadomością napisaną prze Kacperka - tu korespondował z Magdą.
jak mu się znudzi grzeczne siedzenie to zaczyna łazić po sekretarzyku
Futrzaczek chętnie bierze udział w moich sesjach zdjęciowych. Jak robię fotki kartek i innych prac to bardzo często wchodzi mi w kadr ogonek, kawałek łapki lub ucha, a nierzadko większa część kota. Oto kilka przykładów.
Tu kot razem z widelcem, którego dostałam od Beaty w ramach zabawy PODAJ DALEJ, ale o tym napiszę osobną notkę.
Tu wygląda jakby oblizywał się przed dobrym posiłkiem - biedak nie wie, że tym widelcem to on już nie poje.
Jak już się zmęczy tym łobuzowaniem to zasypia. No i to zasypianie wychodzi mu w najróżniejszych miejscach. Oto dowody:
Oparcie wersalki jest mało dziwnym miejscem, ale fascynuje mnie to jak on się potrafi zwinąć.
Koty uwielbiają kartoniki i mój nie odstaje w tym upodobaniu od reszty. Jeszcze dwie minuty wcześniej szalał z tym kartonikiem a teraz jak widać...
Mój kot - tak jak ja lubi mój rękodzielniczy kąt. Z uporem maniaka włazi mi do szafy z "zabawkami".
No i tu mu się w tej szafie zasnęło. Spał na teczkach z papierami (teczki są poukładane grzbietami by łatwiej było wyciągać) dziwię się, że mu było wygodnie. Kot potrafi się wyspać wszędzie i tego mu serdecznie zazdroszczę.
Tu zbliżenie - dla tych, którym nie udało się znaleźć kota na poprzedniej fotce.
Tym śpiącym akcentem zakończę moje dzisiejsze wywody. Życzę Wam kolorowych snów i udam się na spoczynek - ja jednak preferuję tradycyjne miejsca do spania więc udam się do łóżeczka. Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny. Zapraszam ponownie.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
CZYTAJ DALEJ
96. Prezenty i inne niespodzianki
Dziś będę się chwalić. Chciałam Wam pokazać kilka rzeczy, które sprawiły mi ogromną radość. Jedne trafiły do mnie, inne ode mnie do bliskich mi osób. Na początek chciałam pokazać co dostałam na wymiance świątecznej z forum pergaminart.pl (niestety forum zakończyło swoją działalność). Jakiś rok czy dwa lata temu zakochałam się w piórkowych choinkach pokazywanych przez dziewczyny na forum. Jednak jakoś sama nie doszłam do tego by taką choinkę popełnić. Jednak Ela, która przygotowywała dla mnie paczuszkę chyba odgadła moje marzenia i dostałam choinkę przez nią zrobioną. Prawda, że urocza!! Do tego ręcznie robiona karteczka i śliczny rozmarzony aniołek, no i troszkę łakoci. Dziękowałam już Eli ale chętnie zrobię to jeszcze raz :-*
Ja przygotowywałam paczkę dla Lidzi z którą znam się z forum od kilku lat i bardzo się lubimy. Lidzia też jest zakręcona kaligraficznie więc postanowiłam zrobić coś dla niej z tej dziedziny. Zaprojektowałam i namalowałam monogram Lidzi. Długo go ćwiczyłam i próbowałam zestawić literki na różne sposoby. Równie długo zastanawiałam się nad kolorystyką. Aż w końcu powstało to co widać na zdjęciu.
Jeszcze jakieś dwa tygodnie po wysłaniu paczki do Lidki znajdowałam karteczki z moimi próbkami tych literek. :-D
Lidzia poza kaligrafowaniem lubi też czytać książki, więc do paczuszki dorzuciłam zakładeczkę. Pierwszy raz robiłam taką zakładkę.
Paczuszka była na święta Bożego Narodzenia, no to przecież nie mogła przy zakładce zabraknąć aniołeczka.
Obie jesteśmy zakręcone na punkcie różnego rodzaju rękodzieła przy którym nożyczki zawsze się przydadzą, więc one również musiały dołączyć do błyszczącej zakładeczki. Poniżej zakładka w całej okazałości.
Teraz kolejna niespodzianka, która do mnie trafiła. W pracy od koleżanki dostałam takie tajemnicze zawiniątko. Oj namęczyła się dziewczyna by tak to zaplątać, aż żal mi było to rozplątywać.
Jednak warto było zajrzeć do środka. Bo tam siedział sobie mały elfik - jak Dzyń z Disneya.
Drzewko już wykorzystałam. Zrobiłam z nim kartkę urodzinową dla mojej siostry, która świętowała 28 grudnia.
myślę, że nieźle wyszło
Na koniec niespodzianka poświąteczna. Od 27 grudnia zamieszkał z nami mały futrzaczek. Już od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się z małżonkiem nad kotkiem. Myśleliśmy o rosyjskim, albo brytyjczyku, a w ogóle to chcieliśmy odchowaną, spokojną kotkę. No i mamy - żywiołowego, młodziutkiego kocurka - "rasy" dachowiec. Jest mały, pocieszny, ale bywa nad podziw żywiołowy i szalony. Jednak co tu dużo ukrywać - słodki jest :-P
Jak widać na załączonym obrazki pomocnika do wszelkich prac rękodzielniczych mam - tu zapoznaje się z moimi zabawkami. To było w pierwszym dniu jak go przygarnęliśmy. Od tego czasu nauczyłam się zamykać szafki, co wcześniej nie zawsze miało miejsce.
Na dziś tyle, choć to jeszcze nie koniec prezentowych opowieści, ale nie mam wszystkich fotek więc CDN...
Popularne posty
-
Cześć! Dziś bierzemy na tapet prace dziecięce. Zostałam poproszona o zrobienie metryczki dla maleńkiej Laury. Pierwszy raz robiłam taką pra...
-
Ostatnio Asia poprosiła mnie o zrobienie kartki na okoliczność ślubu swojej znajomej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że pop...
-
Ostatnio nie mam czasu by spokojnie przysiąść i napisać nową notke na bloga, choć prace od daaaaawna czekają gotowe w albumie. No to lecimy ...
-
Skoro obiecałam to muszę dotrzymać słowa. Jak już się wcześniej chwaliłam zaczęłam „Studium tworzenia manuskryptów w średniowiecznym styl...
-
Zapomniałam jeszcze Wam pokazać trzech prac z końcówki ubiegłego roku (to już reszta ubiegłorocznych zaległości). Pod koniec roku zrobiłam ...
-
Stale coś tworzę ale ostatnio mało pokazuję, bo dopadają mnie różne kataklizmy i inne milsze okoliczności. 1) Zarwała mi się szafa w któ...
-
Dzieje się dużo. Przede mną dwa kursy z robienia biżuterii a od soboty zaczynam "Studium tworzenia średniowiecznych manuskryptów"...








































