środa, 17 lipca 2013

127. kochamy wciąż za mało i stale za późno...

Na początek pokażę to co zrobiłam, a potem wytłumaczę się z takiego a nie innego tytułu. Kolega poprosił mnie o zrobienie zegara dla swojej teściowej. Miał być z czarnej płyty gramofonowej i obowiązkowo z kotkami, bo teściowa lubi koty. Oboje z kolegą przeszukiwaliśmy internet by znaleźć zdjęcie, które pasowało by do zegara. No a potem to już była moja działka. Trochę się bałam jak zachowa się wydruk w połączeniu z klejem, ale dało radę. Na początek pokażę Wam zegar z którego został wzięty mechanizm, wskazówki i wycięłam cyferki.
Po mojej ingerencji zegar wygląda tak
Jeśli chodzi o rękodzieło to na dziś tyle.

 A czemu tytuł u mnie dziś taki a nie inny? Równie dobrze mogłabym się posłużyć cytatem "czas ucieka wieczność czeka" - pasuje równie dobrze jak werset z wiersza Ks. Twardowskiego, który przytoczyłam. Każdego z nas czeka kiedyś przejście na drugą stronę - na stronę wieczności. Jedni szybciej tam podążą, inni dłużej będą musieli chodzić po ziemi zanim ujrzą Pana, ale jest to nieuniknione. Każda śmierć jest ogromnym bólem dla tych, co zostają po tej stronie. Jeśli ktoś odchodzi w wyniku choroby, czy ze starości, czy nawet ginie w wypadku samochodowym to wiemy, że tak bywa. Takie rzeczy się zdarzają, buntujemy się, ale godzimy się z tym. Jednak jeśli ktoś traci życie w wyniku morderstwa, to z taką śmiercią o wiele trudniej się pogodzić. Jakiś czas temu pisałam o mojej koleżance Gosi, która została zamordowana. Wiadomo już, że mordercą był jej własny mąż. Na początku myślano, że zaginęła (22 maja) po tygodniu już było wiadomo, że nie żyje (ktoś wyłowił walizkę z częścią jej zwłok). Dziś był jej pogrzeb. Nie mieści mi się to w głowie, nie potrafię zrozumieć - jak mąż, który ma być dla żony oparciem robi coś takiego... Czemu jeden człowiek odbiera życie drugiemu? i to w taki sposób... Żaden pogrzeb na którym byłam wcześniej nie wywarł na mnie tak przygnębiającego wrażenia jak ten dzisiejszy, nie mogę się tego przygnębienia pozbyć. Nie mogę sobie dziś znaleźć miejsca w domu. Czasem słyszy się o takich rzeczach w mediach, że gdzieś, ktoś, komuś wyrządził taką krzywdę. Dopiero jak taka tragedia dotyka kogoś znajomego to człowiek przekonuje się o tym, jaki to jest ogrom bólu i cierpienia. Zabrał życie osobie, którą pamiętam jako wulkan energii, pomysłów i pędu do działania. Ona miała tyko 32 lata i mogła jeszcze przeżyć wiele pięknych chwil... 
Bardzo współczuję rodzicom Gosi i bratu - dla mnie to niewyobrażalna tragedia. 

Panie przyjmij Gosię do swego Królestwa i utul tych, którzy po niej płaczą.

Popularne posty

TOP